wtorek, 18 lutego 2014

15 lutego- Dzień Singla!

Wesołego Dnia Singla! Nic dodać, nic ująć! No może oprócz tego:
Wiecie, że św. Walenty to patron osób ciężko chorych psychicznie?
Więc walentynki to Dzień Szaleńca :) Ale miłość to przecież szaleństwo.
To tyle.

~Borówka

Bardzo spóźnione walentynki

Bardzo Was przepraszam, ale nie mogłam nic napisać wcześniej. Powód? Byłam chora, ale teraz już jestem i piszę posta z opóźnionym tematem: walentynki.
Ja uważam, że są trochę bez sensu pod paroma względami, ale jak ktoś chce je obchodzić to może.
Najważniejszym, według mnie argumentem jest to, że jak się kogoś kocha to cały czas, a nie tylko jeden raz w roku.
A co Wy o tym myślicie?
Piszcie w komentarzach.


~Borówka

środa, 12 lutego 2014

E.T.

Pewnie wielu z Was zna, albo przynajmniej kojarzy E.T.
Jest to film, ale (jak niedawno się dowiedziałam) również książka.

Kilka faktów o filmie:

  • pełny tytuł (po ang.)- E.T. the Extra Terrestrial
  • reżyseria- Steven Spielberg
  • scenariusz- Melissa Mathison 
  • aktorzy (między innymi): Henry Thomas (jako Elliot), Dee Wallace-Stone (jako Mary), Robert MacNaughton (jako Michael), Tamara De Treaux (jako E.T.)
  • muzyka- John Williams
  • data premiery- 26 maja 1982
  • nagrody: 4 Oskary (w 1983), 2 Złote Globy (w 1983), 1 nagroda BAFTA (w 1983)
Kilka faktów o książce:
  • książka na podstawie filmu
  • tytuł- taki sam jak film
  • autor- William Kotzwinkle
  • przełożyła (z ang.)- Maria Zborowska
To tyle z faktów. A z praktyki? Osobiście wolę książki od filmów, ale w tym przypadku oba są wspaniałe. Serdecznie wszystkim polecam.

I jeszcze kilka grafik:

  

~Borówka

Zawiadomienie

Otóż:
  • przepraszam za moją chwilową nieobecność
  • proszę o komentarze
  • zapraszam do czytania bloga Bou (jest w zakładce)
  • zachęcam do polecania mojego bloga 
Poza tym mam dla Was wiadomość:
Od dzisiaj poza opowiadaniami będą pojawiać inne posty, typu: recenzje, coś z mojej codzienności, jakieś wpadki, ciekawe (moim zdanie) tematy, moje poglądy itp.

Thanks a lot
~Borówka

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jutro...

  Nazajutrz, w środę, szłam do szkoły w wyśmienitym humorze. Wiedziałam co mnie tam czeka i bardzo się z tego cieszyłam. Po raz pierwszy miałam wtulić się w Leo... Byłam wniebowzięta. Weszłam do szkoły, zdjęłam kurtkę i poszłam na piętro, na którym miałam mieć j. niemiecki. Oczywiście, jak w każdą środę miałam ze sobą gitarę. Czekałam pod salą do dzwonka jednak okazało się, że pani Firdan nie ma i z tego powodu lekcja j. niemieckiego została odwołana. Byłam z tego powodu uradowana, co zdziwiło Shini (ona nienawidzi j. niemieckiego), bo ja z reguły lubię j. niemiecki.
  Siedziałyśmy pod salą, gdy na widnokręgu, za bardzo fantazjuję, na początku korytarza ujrzałam Leo. Jego oczy zawsze mnie onieśmielały. I tym razem nie odeszło to od normy i po plecach przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Byłam w innym świecie, kiedy Shini zaczęła mnie wypytywać. Wyrwana z krainy marzeń niechętnie odpowiedziałam cienką, szorstką ripostą, która najwyraźniej ją uraziła, bo potem się do mnie nie odzywała. Zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu i o Leo. Nie mogłam zaprzeczyć, że czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, ale oczywiście on ma na razie o niczym nie wiedział. Jednak z moich "zwidów" wynikało, że z jakiegoś powodu mnie przytulił. Może było mi po prostu zimno, a może dowiedział się o czymś ważnym i pozytywnie to przyjął? A może chodziło jeszcze o coś innego? Dalej nie mogłam (i nie chciałam!) myśleć, bo koło mnie usiadł "król moich marzeń", Leo...
  Zaczął mnie zagadywać:
- Cieszysz się, że nie ma niemca?
- Tak, a ty?- odpowiedziałam.
- Też mi to odpowiada. Gdzie chodzisz na gitarę?- zmienił temat kierując wzrok na mój instrument muzyczny.
- Do Pałacu Młodzieży.
- W środy?- zadał bezsensowne pytanie cudnie się przy tym uśmiechając.
- Nie, wiesz. W poniedziałki.- odpowiedziałam głupią odpowiedzią na głupie pytanie.
- A czy mógłbym z Tobą iść do Pałacu Młodzieży, odprowadzić Cię?
Kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam.
Naszą rozmowę próbował skończyć mówiąc:
- To ok.
Jednak ja nie pozwoliłam mu na to. Byłam czasami, aż nazbyt ciekawska.
- A co Cię naszło, żeby mnie odprowadzić?
Zamilkł.
- A nic...
Wiedziałam, że coś ukrywa (nawet wiedziałam co, zwidy...) i ciągnęłam dalej.
- Kręcisz. Ty coś ukrywasz.- zaśmiałam się i szturchnęłam go lekko w ramię.- Powiedz, co naprawdę Cię naszło, żeby mnie odprowadzić?
  Znowu cisza, ale tym razem było w niej więcej tajemniczości. Cisza ciągnęła się dość długo, gdy wreszcie wydobył się z niej głos Leo:
- Ech...tajemnica. Dowiesz się potem.
Zakończył tak, że nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z drugiej strony nie chciałam nic odpowiadać, bo Leo się do mnie przybliżył. Poczułam przyjemny dreszcz. Nie chciałam zepsuć tej chwili. Przez resztę lekcji myślałam tylko o tym co odpowiedział Leo ("Ech...tajemnica."). O co mu chodziło mówiąc "tajemnica"? I o jaki sekret chodzi? Na szczęście lekcje minęły mi nadzwyczaj szybko, a po nich wyszłam przed szkołę, bo tam byliśmy umówieni. Po około pięciu minutach Leo pojawił się w drzwiach szkoły.
- To co, idziemy?- zapytał, zapinając do końca kurtkę.
- Idziemy.- odpowiedziałam.
  Szliśmy. Po jakimś czasie zaczął lekko prószyć śnieg. Straciłam już nadzieję, że w ogóle Leo ma jakieś zamiary w stosunku do mnie. Jednak  bardzo się myliłam. Najwyraźniej zauważył, że jest mi trochę trudno iść z ciężką torbą i gitarą, bo zapytał:
- Może poniosę Ci tą torbę? Chyba Ci ciężko, co?
- No trochę ciężko, masz rację. Jakbyś mógł...- troszkę się zawstydziłam, ale podałam mu moją szkolną torbę.
Szliśmy dalej w ciszy. Zbliżaliśmy się do fontanny. Po chwili wpadłam na pewien pomysł.
- Usiądziemy?- spytałam kierując wzrok w stronę ławki niedaleko fontanny.
- Możemy.
  Zamknęłam oczy i wybrałam "widzieć i zmieniać przyszłość". Tym razem zmieniłam tylko jedno- żeby było mi zimno (abym nie musiała kłamać).
Otworzyłam oczy i od razu zrobiło mi się chłodniej. Odruchowo przybliżyłam się do Leo, zaczęłam się wtulać, ale on nie zareagował negatywnie, tylko objął mnie, przytulił i zapytał:
- Zimno Ci?
Kiwnęłam głową na znak, że ma rację. On nic sobie z tego nie zrobił i dalej mnie przytulał.
  Cel został osiągnięty, ale nie to było najważniejsze. To co ceniłam najbardziej to było to, że w końcu Leo zauważył chyba, jaką darzę go sympatią.


koniec części "Jutro..."

sobota, 4 stycznia 2014

C.d. W pokoju

Usiedliśmy razem przed komputerem. Włożyłam płytę "The Sims 3" i włączyłam grę. 
- Stworzymy własną rodzinkę?- spytałam.
- Możemy.
Weszłam w opcję "Stwórz rodzinę". Umówiliśmy się, że ja robię siebie, a on siebie tak jak chcemy. Byłam podekscytowana. Graliśmy ok. godzinę. Potem Leo musiał już iść, a ja nie wiem dlaczego, stanowczo tego nie chciałam. Zamknęłam oczy, Tym razem wybrałam opcję "patrzeć i zmieniać przyszłość". Pierwszy raz to wybieram, więc jestem uradowana, gdy widzę nas przytulonych do siebie przed szkołą. Jest to najprawdopodobniej środa, (czyli jutro!!!) bo w ten dzień mam ze sobą gitarę, tak jak na "ekranie". Powoli otwieram oczy, ponieważ nie chcę zmienić tej jutrzejszej sceny. Po tym spokojnie się z nim żegnam, mając ciągle w pamięci mój "ekran"...

koniec części W pokoju

piątek, 3 stycznia 2014

W pokoju

Czułam się niezręcznie. Nie wiedziałam jak się zachować, co powiedzieć, a czego nie mówić. Przecież nic o nim właściwie nie wiedziałam! Zapomniałam już o moich, jak to określam, zwidach...Siedzieliśmy w absolutnej ciszy, ja na krześle przy biurku, a on na sofie. Chciałam ją przerwać, ale nie wiedziałam co mam powiedzieć, bo w moich "zwidach" tylko siedzieliśmy w moim pokoju. Nic więcej, nic mniej. Ostatecznie postanowiłam włączyć radio. Podeszłam do szafki, na której była moja wieża i ustawiłam głośność na 13.
Niby to pechowa liczba, ale nigdy jeszcze tego nie zaznałam, więc w to nie wierzę. Zaczęliśmy słuchać muzyki nic do siebie nie mówiąc. Po kilku minutach usłyszałam moją ulubioną piosenkę Ironic- Alanis Mirossette. W końcu wpadłam na pomysł do rozmowy.
- To moja ulubiona piosenka, a jaka jest twoja?
- Ta sama.- odpowiedział, jakby od niechcenia, a może z nieśmiałości.
- Naprawdę?- nie mogłam w to uwierzyć.
- Serio.- uśmiechnął się.
"Jego uśmiech był cudowny...Co ja wygaduję!!!Czy ja właśnie powiedziałam, że on mi się podoba? Teraz to powiedziałam! Ale wtopa!"- myślałam słuchając piosenki. Potem leciało kilka innych utworu. Następnie była
druga fajna piosenka Alanis Mirossette- Hands Clean. Jednak teraz nie zadawałam już żadnych pytań, po prostu słuchałam. Leo najwyraźniej też się wsłuchał, może nie znał tego kawałka? Potem zaczęła się jakaś audycja radiowa, więc wyłączyłam radio. Znowu zapadła cisza. Tym razem Leo ją przerwał:
- Lubisz grać w "Simsy" ?
- Tak, a co?- spytałam zaciekawiona podsuniętym tematem.
- A masz płytę? Może byśmy pograli?- dał ciekawą propozycję.
- Okej.

c.d.n.