Lekcje przebiegały bez większych komplikacji spowodowanymi nadmiernie wysoką ilością składanych mi życzeń. Wszystko miało przebiegać zgodnie z planem, którego nawet nie stworzyłam, czyli po prostu normalnie. Jednak jak zwykle jaśnie pan LOS chciał inaczej. Oczywiście tego dnia Oliverowi "odbiło", to znaczy: spytał się mnie czy coś do niego JESZCZE czuję. Przecież ja nigdy NIC do niego nie czułam, a na pewno nie w takim sensie, czyli w miłości czy zauroczeniu. Ogółem rzecz biorąc trochę mnie to zdziwiło i szczyptę zdenerwowało. Jednak nie spodziewałam się za żadne skarby tego co się mogło jeszcze wydarzyć... Zadziało się to od razu po lekcjach w szatki, kiedy wszyscy już wyszli. Wszyscy oprócz mnie i Leo. Zamknęłam oczy i włączyłam opcję "patrzeć w przeszłość", aby popatrzeć na nas wtulonych w siebie. Właśnie wtedy Leo zaczął rozmowę:
- Ty też tak umiesz! Nie jestem, więc tym dziwnym i innym!
- Ale o co Ci chodzi Leo?
- O TO z tymi zamkniętymi oczami. Ty też tak masz prawda...?- chyba się zaniepokoił czy aby na pewno "też tak mam".
Jednak nie miał się czego obawiać zbyt długo, bo już po króciutkiej chwili odpowiedziałam:
- Tak...- zawstydzało mnie to, że jestem ta INNA, ale przy Leo przynajmniej nie czułam tego, aż tak mocno.- Czy Ty też widzisz tak jakby "menu główne w komputerze" za każdym razem, kiedy zamkniesz oczy?
- Tak...
To jedno słowo wstrząsnęło mną tak mocno, że zapomniałam o wszystkim i w przypływie emocji powiedziałam:
- Podobasz mi się...
Kiedy tylko zorientowałam się jakie słowa wypowiedziałam dosłownie przed chwilą, wzięłam torbę i jak najszybciej wybiegłam ze szkoły. Bałam się jego reakcji...
koniec części "*Urodzinki"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz