
Potem założyłam swoje ulubione srebrne kolczyki i bransoletkę.
Oczywiście nie zapomniałam o zegarku bez, którego nigdzie nie wychodzę.
Na sam koniec rozpuściłam włosy i rozczesałam je. Akurat kiedy skończyłam zadzwonił dzwonek do drzwi. Szybko zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi. Jednak zamiast tego czego się spodziewałam, czyli Olivera, w progu zobaczyłam zupełnie innego chłopaka. Nie znałam go, a tym bardziej on mnie. Chłopak był dość wysoki, jego włosy były koloru ciemny blond, a jego oczy były cudowne. Miały odcień jasnego błękitu. Ubrany był w granatową bluzę i ciemne jeansy.
- Cześć...-zaczęłam niepewnie.
- Hej. -odpowiedział mi równie nieśmiało.
- Co Cię do mnie sprowadza?- zapytałam.
- Eee...chciałem się spytać o lekcje.
- Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem.
- Aaa...zapomniałem się przedstawić. Jestem Leo Yavari i od jutra będę chodził do tej samej szkoły, a dokładniej do tej samej klasy co ty. Chodzisz do 6b, zgadza się?- wygłosił swój monolog kończąc pytaniem.
- Tak, ale skąd wiedziałeś gdzie mieszkam i dlaczego akurat do mnie przyszedłeś?
- Odpowiedź pierwsza: Mam twój adres od Olivera. To mój kolega z obozu pływackiego, tam też się poznaliśmy. Odpowiedź druga: Bo właśnie do Ciebie dostałem adres, a poza tym Oliver mówił, że jesteś dobrą uczennicą.
Wtedy mi się dopiero przypomniało, że byłam umówiona z Oliver do kina. Ale przecież zamiast niego zjawił się ten Leo. Miałam mętlik w głowie.
- A wiesz może gdzie jest Oliver? Byliśmy umówieni.
c.d. nastąpi


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz