czwartek, 20 lutego 2014

Kapibara

Według mnie kapibara jest ciekawym zwierzęciem. Dla mnie przypomina bardzo dużą świnkę morską.

Troszkę faktów :)

  • długość życia: 8-10 lat
  • waga: 35-65 kg
  • długość ciała: 100-130 cm
  • ! kapibara to gryzoń
To tyle z samych faktów. Poza tym uważam, że są one słodziaśne.
A czy wiedzieliście, że niektóre oswojone kapibary są trzymane w domach?
Nie spodziewałam się tego, a jednak!
Ale małe kapibary są śmieszne i słodkie. Widziałam kiedyś nagranie dwóch maluchów z matką z zoo w Berlinie, chyba. Maluchy niby chciały wyjść na wybieg i się bawić, ale z drugiej strony chciały być blisko mamy i trochę się bały.

Jeszcze na koniec troszkę zdjęć.

   
 

~Borówka

wtorek, 18 lutego 2014

Światowy Dzień Kota- 17 lutego

I znowu spóźniony post.
Bardzo Was przepraszam, ale zrozumcie. Nie ja o tym decyduję czy jestem chora, czy też nie.
Ale przejdźmy do tematu. Wczoraj był Światowy Dzień Kota. Z tej okazji życzę wszystkim właścicielom kotów i samym pupilom spóźnione: wszystkiego najlepszego!


I jeszcze kilka kocich fotek :)

 To jest  kot Bou, Borys (kot rosyjski niebieski).

              

~Borówka

To wszystko jest super, tylko ja się pytam: A kiedy będzie Dzień Świnki Morskiej, co?

15 lutego- Dzień Singla!

Wesołego Dnia Singla! Nic dodać, nic ująć! No może oprócz tego:
Wiecie, że św. Walenty to patron osób ciężko chorych psychicznie?
Więc walentynki to Dzień Szaleńca :) Ale miłość to przecież szaleństwo.
To tyle.

~Borówka

Bardzo spóźnione walentynki

Bardzo Was przepraszam, ale nie mogłam nic napisać wcześniej. Powód? Byłam chora, ale teraz już jestem i piszę posta z opóźnionym tematem: walentynki.
Ja uważam, że są trochę bez sensu pod paroma względami, ale jak ktoś chce je obchodzić to może.
Najważniejszym, według mnie argumentem jest to, że jak się kogoś kocha to cały czas, a nie tylko jeden raz w roku.
A co Wy o tym myślicie?
Piszcie w komentarzach.


~Borówka

środa, 12 lutego 2014

E.T.

Pewnie wielu z Was zna, albo przynajmniej kojarzy E.T.
Jest to film, ale (jak niedawno się dowiedziałam) również książka.

Kilka faktów o filmie:

  • pełny tytuł (po ang.)- E.T. the Extra Terrestrial
  • reżyseria- Steven Spielberg
  • scenariusz- Melissa Mathison 
  • aktorzy (między innymi): Henry Thomas (jako Elliot), Dee Wallace-Stone (jako Mary), Robert MacNaughton (jako Michael), Tamara De Treaux (jako E.T.)
  • muzyka- John Williams
  • data premiery- 26 maja 1982
  • nagrody: 4 Oskary (w 1983), 2 Złote Globy (w 1983), 1 nagroda BAFTA (w 1983)
Kilka faktów o książce:
  • książka na podstawie filmu
  • tytuł- taki sam jak film
  • autor- William Kotzwinkle
  • przełożyła (z ang.)- Maria Zborowska
To tyle z faktów. A z praktyki? Osobiście wolę książki od filmów, ale w tym przypadku oba są wspaniałe. Serdecznie wszystkim polecam.

I jeszcze kilka grafik:

  

~Borówka

Zawiadomienie

Otóż:
  • przepraszam za moją chwilową nieobecność
  • proszę o komentarze
  • zapraszam do czytania bloga Bou (jest w zakładce)
  • zachęcam do polecania mojego bloga 
Poza tym mam dla Was wiadomość:
Od dzisiaj poza opowiadaniami będą pojawiać inne posty, typu: recenzje, coś z mojej codzienności, jakieś wpadki, ciekawe (moim zdanie) tematy, moje poglądy itp.

Thanks a lot
~Borówka

poniedziałek, 10 lutego 2014

Jutro...

  Nazajutrz, w środę, szłam do szkoły w wyśmienitym humorze. Wiedziałam co mnie tam czeka i bardzo się z tego cieszyłam. Po raz pierwszy miałam wtulić się w Leo... Byłam wniebowzięta. Weszłam do szkoły, zdjęłam kurtkę i poszłam na piętro, na którym miałam mieć j. niemiecki. Oczywiście, jak w każdą środę miałam ze sobą gitarę. Czekałam pod salą do dzwonka jednak okazało się, że pani Firdan nie ma i z tego powodu lekcja j. niemieckiego została odwołana. Byłam z tego powodu uradowana, co zdziwiło Shini (ona nienawidzi j. niemieckiego), bo ja z reguły lubię j. niemiecki.
  Siedziałyśmy pod salą, gdy na widnokręgu, za bardzo fantazjuję, na początku korytarza ujrzałam Leo. Jego oczy zawsze mnie onieśmielały. I tym razem nie odeszło to od normy i po plecach przeszedł mnie przyjemny dreszcz. Byłam w innym świecie, kiedy Shini zaczęła mnie wypytywać. Wyrwana z krainy marzeń niechętnie odpowiedziałam cienką, szorstką ripostą, która najwyraźniej ją uraziła, bo potem się do mnie nie odzywała. Zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu i o Leo. Nie mogłam zaprzeczyć, że czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, ale oczywiście on ma na razie o niczym nie wiedział. Jednak z moich "zwidów" wynikało, że z jakiegoś powodu mnie przytulił. Może było mi po prostu zimno, a może dowiedział się o czymś ważnym i pozytywnie to przyjął? A może chodziło jeszcze o coś innego? Dalej nie mogłam (i nie chciałam!) myśleć, bo koło mnie usiadł "król moich marzeń", Leo...
  Zaczął mnie zagadywać:
- Cieszysz się, że nie ma niemca?
- Tak, a ty?- odpowiedziałam.
- Też mi to odpowiada. Gdzie chodzisz na gitarę?- zmienił temat kierując wzrok na mój instrument muzyczny.
- Do Pałacu Młodzieży.
- W środy?- zadał bezsensowne pytanie cudnie się przy tym uśmiechając.
- Nie, wiesz. W poniedziałki.- odpowiedziałam głupią odpowiedzią na głupie pytanie.
- A czy mógłbym z Tobą iść do Pałacu Młodzieży, odprowadzić Cię?
Kiwnęłam głową na znak, że się zgadzam.
Naszą rozmowę próbował skończyć mówiąc:
- To ok.
Jednak ja nie pozwoliłam mu na to. Byłam czasami, aż nazbyt ciekawska.
- A co Cię naszło, żeby mnie odprowadzić?
Zamilkł.
- A nic...
Wiedziałam, że coś ukrywa (nawet wiedziałam co, zwidy...) i ciągnęłam dalej.
- Kręcisz. Ty coś ukrywasz.- zaśmiałam się i szturchnęłam go lekko w ramię.- Powiedz, co naprawdę Cię naszło, żeby mnie odprowadzić?
  Znowu cisza, ale tym razem było w niej więcej tajemniczości. Cisza ciągnęła się dość długo, gdy wreszcie wydobył się z niej głos Leo:
- Ech...tajemnica. Dowiesz się potem.
Zakończył tak, że nie wiedziałam co odpowiedzieć. Z drugiej strony nie chciałam nic odpowiadać, bo Leo się do mnie przybliżył. Poczułam przyjemny dreszcz. Nie chciałam zepsuć tej chwili. Przez resztę lekcji myślałam tylko o tym co odpowiedział Leo ("Ech...tajemnica."). O co mu chodziło mówiąc "tajemnica"? I o jaki sekret chodzi? Na szczęście lekcje minęły mi nadzwyczaj szybko, a po nich wyszłam przed szkołę, bo tam byliśmy umówieni. Po około pięciu minutach Leo pojawił się w drzwiach szkoły.
- To co, idziemy?- zapytał, zapinając do końca kurtkę.
- Idziemy.- odpowiedziałam.
  Szliśmy. Po jakimś czasie zaczął lekko prószyć śnieg. Straciłam już nadzieję, że w ogóle Leo ma jakieś zamiary w stosunku do mnie. Jednak  bardzo się myliłam. Najwyraźniej zauważył, że jest mi trochę trudno iść z ciężką torbą i gitarą, bo zapytał:
- Może poniosę Ci tą torbę? Chyba Ci ciężko, co?
- No trochę ciężko, masz rację. Jakbyś mógł...- troszkę się zawstydziłam, ale podałam mu moją szkolną torbę.
Szliśmy dalej w ciszy. Zbliżaliśmy się do fontanny. Po chwili wpadłam na pewien pomysł.
- Usiądziemy?- spytałam kierując wzrok w stronę ławki niedaleko fontanny.
- Możemy.
  Zamknęłam oczy i wybrałam "widzieć i zmieniać przyszłość". Tym razem zmieniłam tylko jedno- żeby było mi zimno (abym nie musiała kłamać).
Otworzyłam oczy i od razu zrobiło mi się chłodniej. Odruchowo przybliżyłam się do Leo, zaczęłam się wtulać, ale on nie zareagował negatywnie, tylko objął mnie, przytulił i zapytał:
- Zimno Ci?
Kiwnęłam głową na znak, że ma rację. On nic sobie z tego nie zrobił i dalej mnie przytulał.
  Cel został osiągnięty, ale nie to było najważniejsze. To co ceniłam najbardziej to było to, że w końcu Leo zauważył chyba, jaką darzę go sympatią.


koniec części "Jutro..."