Dzisiaj coś dla odmiany. Mianowicie recenzja książki. Na razie pisałam tylko recenzje filmów, bo uważam je za prostsze. A teraz konkrety.
Dzisiaj rozpiszę się trochę na temat książki...
(Fanfary i oklaski, please)
"Ten jeden dzień" Gayle Forman.
Jest to dla mnie powieść minionych wakacji. Przeczytałam ją jednym tchem i bardzo nie mogłam doczekać się kontynuacji - "Ten jeden rok", którą z resztą mam już w swojej kolekcji.
Przejdźmy na chwilkę do SUCHYCH faktów:
Tytuł oryginału: Just One Day
Autor: Gayle Forman
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Ilość stron: 384
Na początku muszę wyrazić swoją radość z faktu, iż bardzo dobrze przetłumaczono tytuł książki.
Osobiście uważam, że najlepiej byłoby w ogóle nie tłumaczyć tytułów, ale cóż... nie mam na to wpływu.
Teraz coś o fabule.
" Życie Allyson jest poukładane, zaplanowane, uporządkowane. Ale wystarczy jeden dzień, by wszystko się zmieniło...
Pod koniec swoich europejskich wakacji Allyson poznaje Willema, obiecującego młodego aktora i wolnego ducha.
Chłopak różni się od Allyson pod każdym względem.
Kiedy jednak namawia ją, aby zmieniła plany i pojechała z nim do Paryża, dziewczyna zgadza... Ta spontaniczna, nietypowa dla niej decyzja rozpocznie dzień pełen ryzyka i emocji, wyzwolenia i intymności. Nadchodzące 24 godziny mogą zmienić
życie Allyson na dobre... "
Tak wygląda opis z tylnej części okładki. Szczerze mówiąc - nic dodać, nic ująć.
Na razie jeszcze opis fabuły nie jest moimi słowami, ale niedługo się to zmieni.
Podsumowując, "Ten jeden dzień" to lektura przyjemna, posiadająca swój nadzwyczajny klimat i myślę, że równie nadzwyczajną historię.
Zachęcam do czytania :)
~Blueberry


